Blog

22 września 2016

ŚLR MTBCross Maraton w Masłowie – relacja Sebastiana

Końcówka sezonu. Każdy już zmęczony, ale nadal chętny do ścigania. Pogoda nie rozpieszcza. Chłodno, wietrznie i ponuro. Startujemy punktualnie o godzinie 11:00. Chwila polnej rozbiegówki i zaraz ostra selekcja. Podjazd pod stok narciarski w Krajnie.  Zostaje nas czterech. Rafał Szturo, Szymon Skrzypczak, Filip Kopieniak i ja. Chłopaki nieźle zaciągają na podjazdach. Momentami odpuszczam, ale ciągle kontroluję rywali. Na zjazdach zdecydowanie odjeżdżam chłopakom.

14424915_277232005995008_2548893732849372552_o-1-xxx
Gdzieś w połowie dystansu odpada od nas Filip i już do samej mety podążamy w 3-osobowym składzie.  Tempo dla jest dla mnie komfortowe. Powoli zaczyna kropić, więc na trasie robi się coraz ciekawiej. Pomimo, że mieszkam w Kielcach, czyli rzut beretem od Masłowa, nie znam tych tras, a są naprawdę rewelacyjne. Koniecznie muszę zacząć trenować na góralu w tych okolicach.

dsc_0227x
Po 40km i 1200m w górę wskakujemy na asfalt. Ostatnia prosta. Zjazd, podjazd, zakręt 90 stopni i meta. Prowadzę, ale w ostatniej chwili konkurenci wychodzą mi z koła. Mam tę przewagę, że jadę po wewnętrznej stronie. Wchodzę w zakręt najwolniej, ale wychodzę najszybciej i wygrywam! Szymon zalicza upadek, ale na szczęście to nic poważnego. Dzięki Panowie za dobry wyścig! Podziękowania również dla organizatorów za niezbyt trudną technicznie, ale wymagającą kondycyjnie trasę! Gratulacje dla Bogdana, który po raz kolejny w tym cyklu wygrywa kategorię M5 na dystansie FAMILY!

Aktualności